21:57 | GMT: 20:57 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Aktualności
09.02.18 09:00

Przedłużająca się silna wyprzedaż akcji na Wall Street, przy jednocześnie rosnących rentownościach amerykańskich obligacji, rykoszetem uderza w złotego. Euro i dolar są najdroższe od miesiąca, a szwajcarski frank od 3 miesięcy. Sytuacja w USA może wywołać ucieczkę kapitałów z rynków wschodzących, jeszcze bardziej pogrążając złotego.

Piątkowy poranek przynosi umocnienie złotego, po tym jak wczoraj po godzinie 16:00 gwałtownie on się osłabił do głównych walut. W efekcie tej czwartkowej wyprzedaży szwajcarski frank podrożał aż o 5 gr i był najdroższy od 3 miesięcy, podczas gdy euro i dolar podrożały po 2 gr. Dziś o godzinie 08:45 kurs EUR/PLN kształtował się na poziomie 4,1825 zł, USD/PLN 3,4070 zł, a CHF/PLN 3,6330 zł

Źródłem wczorajszej przeceny złotego, która dotknęła też inne waluty regionu (m.in. węgierskiego forinta), była kontynuacja gwałtownej wyprzedaży akcji na Wall Street (DJIA -4,15 proc.; S&P500 -3,75 proc.; Nasdaq Composite -3,9 proc.), połączona z rosnącymi rentownościami tamtejszych obligacji. W odróżnieniu jednak od poprzednich dni, gdy akcje i obligacje również taniały, a rynek walutowy nie reagował, teraz można mówić o pewnym przełomie. Inwestorzy zaczynają sobie uświadamiać, że to co dzieje się na światowych giełdach to nie jest krótka przerwa w trendzie wzrostowym. Zaczynają zdawać sobie sprawę, że sytuacja jest poważna, a spadki na giełdach w połączeniu z rosnącymi rentownościami długu, mogą zacząć drenować kapitały z rynków wschodzących, tym samym przeceniając ich waluty. Dlatego też rośnie ryzyko kontynuacji wyprzedaży złotego.

Sytuacja na rynkach globalnych to obecnie największe zagrożenie dla złotego. Jednak nie jedyne. Nie można też zapominać, że przeciwko niemu przemawia również gołębia polityka prowadzona przez Radę Polityki Pieniężnej. Ostatnie przesunięcie się rynkowego konsensusu ws. pierwszej od lat podwyżki stóp procentowych w Polsce na I kwartał 2019 roku z dotychczas zakładanego ostatniego kwartału br., w sytuacji kiedy rynek jednocześnie obawia się przyspieszenia inflacji w USA i być może nawet czterech podwyżek stóp przez Fed w tym roku, a Bank Anglii sugeruje wcześniejsze podwyżki na Wyspach, stanowią mocne sygnały przemawiające przeciwko złotemu.

Na niekorzyść polskiej waluty przemawia ponadto sytuacja na wykresach polskich par. Od styczniowych dołków, gdy kumulowała siła złotego, kurs EUR/PLN wzrósł o 5 gr, USD/PLN o 10 gr, a CHF/PLN o ponad 11 gr. W przypadku euro i szwajcarskiego franka skutkowało to odpowiednio pokonaniem 4-miesięcznej i 14-miesięcznej linii trendu spadkowego. Tym samym pojawiły się pierwsze od miesięcy sygnały zapowiadające nie tylko koniec umocnienia złotego, ale również mogące zwiastować jego osłabienie. Układ sił na wykresie EUR/PLN obecnie wskazuje na możliwość zwyżki w kierunku 4,23 zł. Frank może podrożeć do 3,70 zł, a w skrajnym przypadku nawet do 3,78-3,79 zł. Celem dla USD/PLN, która to para dopiero wykonuje ruch w kierunku wielomiesięcznej linii trendu spadkowego, są okolice 3,49-3,50 zł. Przy czym w przypadku dolara, z uwagi na mniej korzystny dla amerykańskiej waluty układ sił na wykresie, osiągnięcie tego celu jest najmniej pewnym scenariuszem.

Złoty, który rozpoczął piątkowego notowania od odreagowania wczorajszej przeceny, w kolejnych godzinach, z uwagi na obserwowany na świecie wzrost awersji do ryzyka, powinien ponownie znaleźć się pod presją sprzedających. Będzie ona tym większa, im gorsze będą nastroje na rynkach bazowych i niższe będą notowania EUR/USD.

Komentarz przygotował:
Marcin Kiepas
niezależny analityk