02:00 | GMT: 00:00 Witaj, jesteś niezalogowany/a  |   Zarejestruj  |  
Komentarze
24.07.20 10:29

Czwartkowa sesja na Wall Street przyniosła przeszło 1% wyprzedaż S&P 500 oraz przemysłowego Dow Jonesa oraz 2.5% spadki technologicznego Nasdaqa. W piątkowy poranek nastoje pozostają niedźwiedzie, a spadek notowań kontraktów terminowych na amerykańskie indeksy przekraczają już 1%. S&P 500 spada po poziomu 3200 pkt. Na otwarciu europejskiej sesji niemiecki Dax traci już blisko 2%. Wszystko po tym jak Chiny w odpowiedzi na żądania USA o zamknięcie konsulatu w Huston, zdecydowały się na to samo w przypadku amerykańskiej placówki w Chengdu. Chińskie władze jasno poinformowały, że zamknięcie konsulatu jest symetryczną odpowiedzią na działania Białego Domu. Mamy zatem ponownie do czynienia z wymianą ciosów, co może budzić niepokój, że front walk przeniesie się na inne obszary w większym stopniu szkodzącym światowej gospodarce.

Silniejsza przecena spółek technologicznych napędzana jest przez ostrzeżenie ze strony Intela o możliwych opóźnieniach w produkcji nowych procesorów. Sytuacji nie poprawiają nawet lepsze od oczekiwań wstępne dane PMI za lipiec. Jako pierwsze opublikowane były odczyty z Francji i o ile w przypadku wskaźnika mierzonego dla przemysłu można było czuć pewien niesmak, bowiem wzrósł on jedynie minimalnie do 52.6 pkt. z 52.3 pkt. w czerwcu, to jednak indeks mierzony dla sektora usługowego wyniósł aż 57.8 pkt. wobec 50.7 pkt. przed miesiącem. Podobne wnioski płyną z niemieckiej gospodarki, gdzie wskaźnik dla przemysłu wzrósł do 50.0 pkt. z 45.2 pkt., a dla usług do 56.7 pkt. z 47.3 pkt. Dzisiejsze dane wskazują, że w trzecim miesiącu po najsilniejszym uderzeniu pandemii w gospodarkę, ożywienie koniunktury nie traci na silne mimo ponownego wzrostu liczby zakażeń koronawirusem. Dane te w dniu dzisiejszym powinny ograniczać presję na ceny akcji. Z rynkowego punku widzenia ważniejsze mogą okazać się wskaźniki publikowane z USA zaraz po otwarciu sesji. Nawrót pandemii w większym stopniu obniża bowiem tempo poprawy aktywności w USA niż w strefie euro.

Na rynku walutowym dolar pozostaje słaby, a notowania głównej pary walutowej pozostają powyżej 1.16. USD nie jest w stanie zatem zyskać mimo pogorszenia nastojów, co jest związane z tym, że to w USA koronawirus ponowie niesie największe ryzyka dla aktywności. Mamy więc do czynienia z sytuację, której USD jest pod presją bez względu na nastroje. Cześć uczestników rynku, może oczekiwać, że w sytuacji zagrożenia amerykańskiej gospodarki, Fed w przyszłym tygodniu będzie musiał mocniej uderzyć w gołębie tony. Gorsze od oczekiwań okazały się wczorajsze cotygodniowe dane o liczbie nowych bezrobotnych, które wskazują, że rekordowy wzrost nowych przypadków Covid-19 negatywnie przekłada się na sytuację na rynku pracy. Wzrost niepewności związany z amerykańsko-chińskimi relacjami, wzrost zakażę i słaby dolar to wszystko cały czas napędza notowania złota, które dobijają do 1900 USD za uncję i do historycznych maksimów brakuje im już tylko kilkunastu dolarów. Środowisko dla notowań surowca pozostaje cały czas sprzyjające, a droga do dalszych wzrostów pozostaje otwarta.

Rafał Sadoch, Zespół mForex, Biuro maklerskie mBanku S.A.